
Prowadzę ludzi, którzy pracują po dziesięć godzin i nie mają czasu mieszkać na siłowni. Plan układam pod Twój tydzień, nie pod ideał z internetu.
Co miesiąc od nowa. Po dwóch tygodniach wypada coś w pracy i plan się sypie, a poczucie winy zostaje.
Chodzisz na siłownię od roku, robisz to samo co na początku i widzisz te same liczby na wadze i na sztandze.
Kręgosłup już raz dał znać. Nikt nie pokazał Ci techniki, więc omijasz połowę ćwiczeń na wszelki wypadek.
Trzydzieści minut o tym, co robisz teraz, ile realnie masz czasu i co Cię boli. Jeśli uznam, że nie pomogę, powiem to na tej rozmowie.
Sprawdzam wzorce ruchu i mobilność. Plan układam na tyle dni, ile naprawdę masz, a nie na sześć, bo tak wygląda lepiej.
Na miejscu albo przez kamerę. Nagrywasz serię, ja odsyłam poprawki tego samego dnia.
Obwody, siła w trzech bojach, samopoczucie i sen. Jeśli coś nie działa, zmieniamy plan, a nie tłumaczymy, że trzeba bardziej chcieć.
Bez umów na rok i bez opłaty wpisowej. Rezygnujesz, kiedy chcesz.
Po dwóch latach przerwy bałam się wejść na siłownię. Karolina zaczęła od techniki i nie kazała mi się ważyć co tydzień. Po pół roku robię martwy ciąg swoją masą ciała.
Pracuję na zmiany, więc każdy sztywny plan mi się sypał. Tutaj pierwszy raz ktoś ułożył trening pod mój grafik, a nie odwrotnie.
Chodziliśmy z mężem osobno i oboje odpuszczaliśmy. W duecie ciężko się wykręcić, bo drugie już czeka pod halą. Trzymamy się tego od dziewięciu miesięcy.
Trener przygotowania motorycznego, wcześniej dziewięć lat w klubie sportowym, gdzie pracowałam głównie z ludźmi wracającymi po kontuzjach. Stąd moje przywiązanie do techniki: widziałam, ile kosztuje jej brak.
Sama trenuję trójbój, więc wiem, jak wygląda tydzień, w którym wszystko się wali, a trening i tak trzeba zrobić.
Trzydzieści minut przez telefon albo w hali. Bez opłat i bez zobowiązania. Odezwę się tego samego dnia, najpóźniej następnego rano.